Pierwsze spotkanie z seniorem

Wiele osób wyjeżdżających pierwszy raz do pracy w opiece w Niemczech boi się, że nie poradzi sobie z językiem. I to wydaje się nam zrozumiałe. Nie bierze się natomiast pod uwagę, że podopieczni, świadomi, że potrzebują pomocy i że będą korzystać ze wsparcia obcokrajowca, też mogą się bać bariery językowej. Tego, że nie będą rozumieli opiekunów i będzie im z tym źle, bo nie będą potrafili dogadać się z tak ważną dla nich osobą w najprostszych sprawach. Mogą być przez to poddenerwowani, co opiekunowie będą odbierali jako niezadowolenie ze swojej pracy, niechęć do siebie czy złośliwość. Nieznajomość faktycznych przyczyn problemu może ich więc frustrować, zniechęcać do pracy.

Problem i drugiej strony

Niemiecki nie jest pierwszym obcym językiem wybieranym przez uczniów w szkołach. Dlatego wiele osób uczy się go dopiero w dorosłym wieku, z myślą o pracy w Niemczech. Dotyczy to także przyszłych opiekunek i opiekunów. Często osób nie najmłodszych, a nawet całkiem dojrzałych. Nauka języka wydaje się wtedy problematyczna, a osiągane efekty – niedostateczne.

Dlatego Polki i Polacy wybierając się do pracy w Niemczech w charakterze opiekunów, martwią się zwykle o to, jak komunikować się będą z podopieczną czy podopiecznym. Zastanawiają się, czy znają wystarczająco wiele słów, czy dobrze będą rozumieć to, co podopieczni i ich bliscy będą do nich mówili.

Trudna zmiana

Niemieccy seniorzy wymagający opieki mogą odczuwać dokładnie ten sam dyskomfort. Znoszą swoje choroby, niepełnosprawność czy samotność nie najlepiej, a tu pojawia się kolejny problem. Opiekunka czy opiekun, z których powinni się cieszyć, ale nie zawsze potrafią. A nie potrafią właśnie dlatego, że ta nowość i zmiana, którą opiekunowie wnoszą wraz ze swoim pojawieniem się w ich życiu, może być trudna. Nie na darmo mówi się, że starych drzew się nie przesadza. W ten sposób podkreśla się przecież, że osoby starsze nie lubią zmian. Że wiele z nich woli rutynę, utarte ścieżki, znajome od dawna twarze. Nowa opiekunka czy opiekun burzą tę stabilizację.

Obcokrajowiec? Dodatkowa komplikacja

Tym trudniejsza może być dla seniora sytuacja, w której osoba zatrudniona do opieki, jest obcokrajowcem. To dodatkowo wszystko komplikuje. Senior może martwić się, że nie będzie rozumiany i jednocześnie nie będzie rozumiał osoby, która stać się ma z dnia na dzień jego prawą ręką. By uzmysłowić sobie emocje, jakie mogą tej sytuacji towarzyszyć, wyobraźmy sobie, że idziemy do szpitala z powodu poważnej choroby. Nikogo tam nie znamy, rodzina pojawia się co najwyżej od czasu do czasu, a my – nie dość, że bardzo źle się czujemy, to jeszcze – nie rozumiemy informacji udzielanych nam przez lekarzy. Jak się wtedy czujemy? Jak reagujemy? Lękamy się o swoje zdrowie, ale i o tego, że nie potrafimy porozumieć się z osobami mającymi w tym momencie największy na nie wpływ. Jesteśmy zniecierpliwieni, zdenerwowani, skłonni do wchodzenia w konflikty, roszczeniowi, nawet napastliwi.

Czego chciałby senior?

W podobnej sytuacji znajdują się seniorzy, którzy trafiają pod opiekę nieznanych sobie wcześniej osób. Z to przecież od opiekunek i opiekunów należy wykonanie wszystkich najważniejszych z punktu widzenia podopiecznych zadań, to oni podejmują samodzielnie szereg decyzji dotyczących codziennych spraw, jednak czy zawsze wiedzą, czego rzeczywiście chciałby senior? Czy będą umieli się dowiedzieć, skoro nie posługują się perfekt niemieckim? Obawy seniora w tej kwestii mogą być bardzo poważne. Warto brać pod uwagę i to, że utrata zdrowia i sił wiąże się często także z utratą poczucia pewności siebie czy poczucia własnej wartości. A gdy dwie strony relacji czują się nieswojo bądź niekomfortowo, łatwo o nieporozumienia. O uprzedzenia, o niecierpliwość, o nerwowe reakcje. Początek znajomości może być przez to trudny, a przełamywanie lodów czaso- i pracochłonne.

Niejasna, zbyt szczegółowa, mało konkretna

Psycholodzy podkreślają, że zakłócenia w porozumiewaniu się mogą być też skutkiem przypisywania różnych znaczeń wypowiedziom. Dojść do tego może nie tylko wtedy, gdy wypowiedź rozmówcy wydaje się jej odbiorcy niejasna, ale też, gdy jest zbyt szczegółowa lub za mało konkretna. Jak temu zaradzić? Po stronie osób pracujących w opiece w Niemczech leży przede wszystkim przyłożenie się do nauki języka niemieckiego. Ważne jest więc takie opanowanie języka, by mówić konkretnie, zwięźle i wprost, a potem pytać, czy wszystko było jasne. Oraz, by tłumaczyć jeszcze raz i jeszcze raz, tak długo, aż uzyska się pewność, że przekaz został właściwie odebrany. Równie ważne jest, by pytać podopiecznego o to, co chciałby zjeść czy robić, zamiast próbować czytać w jego myślach. I w tym przypadku właściwe będzie cierpliwe dopytywanie się, jeśli coś – tym razem opiekunce lub opiekunowi – dalej wydaje się niejasne.

Już nigdy?

Ważna jest też wyrozumiałość, zarówno dla siebie, jak i dla podopiecznego. Dla siebie, bo opiekun ma prawo czegoś nie zrozumieć, więc nie będzie niczym niewłaściwym to dopytywanie czy sprawdzanie. Nie ma się więc czego wstydzić, nie ma powodu się wahać, lepiej zapytać pięć razy, byle wykonać swoją pracę właściwie. Takie podejście jest wskazane, by nie zniechęcić się od początku do pracy w opiece w Niemczech i nie wrócić z pierwszego kontraktu z poczuciem ulgi i przekonaniem, że już nigdy więcej się tam w charakterze opiekuna nie pojedzie.